|
|
|
A wcześniej mieszkańcom marzył się nawet wiadukt. Czyli dyskusja o małym fragmencie drogi Mielec – Połaniec.
Projektowana nowa droga z Mielca, a konkretnie z Tuszowa Narodowego, do Połańca z mostem na Wiśle przetnie wieś Kliszów w gminie Gawłuszowice. Tam tez powstanie nowy most na Wisłoce. I w Kliszów na mapie projektantów może być newralgicznym punktem. Bo wieś ma gęstą zabudowę przyległą ściśle do drogi powiatowej. Tymczasem droga do Połańca przechodzi przez wieś prostopadle do powiatówki. Musi tam dojść do wyburzeń, choć zapewne skończy się na minimalnym wyburzeniu jednej piwnicy, maksymalnie jednego domu – tak wynikało z wariantowania tej drogi. Tyle, że mieszkańcy Kliszowa boją się tego skrzyżowania. I gorąco o nim dyskutują od lat.
Obalanie mitów
Jeszcze w październiku 2009 roku w małej remizie w Gawłuszowicach doszło do spotkania inwestora czyli przedstawicieli Podkarpackiego Zarządu Dróg Wojewódzkich z mieszkańcami Kliszowa i Gawłuszowic. Celem było wyjaśnienie wszystkich wątpliwości przyszłych sąsiadów projektowanej drogi. A wtedy było ich bardzo wiele. Bo w Kliszowie ludziom ktoś opowiedział, że to będzie droga ekspresowa, a nie wojewódzka. I kliszowianie wnioskowali o postawienie nad zabudowaniami wsi i drogą powiatową wiaduktu, tak by ekspresówka nie dzieliła wsi na pół i górą wieś omijała. Mit o ekspresówce szybko został obalony, choć mieszkańcy jeszcze długo marzyli o wiadukcie. W Kliszowie powstanie skrzyżowanie z drogą powiatową – to już w 2009 roku było wyraźnie zaznaczane. Kwestią otwartą wtedy pozostawało jak skrzyżowanie będzie wyglądało. Mieszkańcy apelowali by ich bezpieczeństwo zostało zmaksymalizowane.
Wielkie wyzwanie starosty?
Projektanci więc rozrysowali skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną. Ale Kliszów patrzy na ten pomysł sceptycznie. Wiele razy podkreślał to radny powiatowy z sąsiednich Gawłuszowic Zbigniew Tymuła. Apeluje, gdzie może by zamiast świateł powstało rondo. Ostatnio zarzucił staroście mieleckiemu, że pozytywnie zaopiniował projekt z sygnalizacją świetlną bez konsultacji z mieszkańcami. - Wziął pan na siebie, panie starosto, wielkie wyzwanie popierając takie przejście przez Kliszów. Jestem przeciwny takiemu rozwiązaniu. Na trasie krajowej Szczucin – Kielce w każdym miejscu gdzie były wypadki i takie skrzyżowania powstają teraz ronda. Bez rozmów z mieszkańcami starosta podjął taką decyzję. Czy koszt usunięcia dwóch gospodarstw jest ważniejszy od bezpieczeństwa mieszkańców? – grzmiał Tymuła na ostatniej sesji Rady Powiatu Mieleckiego. Budowa ronda wymaga zdecydowanie więcej miejsca niż zwykłe skrzyżowanie, wymagałaby także dodatkowych wyburzeń na przynajmniej dwóch posesjach.
Starosta swojej opinii, wydanej dla Podkarpackiego Zarządu Dróg Wojewódzkich, twardo broni. - To nie jest tak, że my wyrażamy pewną opinię bez konsultacji z ludźmi, którzy mają wiedzę na ten temat i nie opierając się na przepisach w tej kwestii. Bazujemy na opiniach i przepisach. I uważamy, że jest to rozwiązanie przyjęte zgodnie z rozwiązaniami obowiązujących w Polsce. Przy tych klasach dróg buduje się takie skrzyżowania – zaznaczał starosta Andrzej Chrabąszcz.
Maksymalna wola projektanta
Józef Herda kierujący Powiatowym Zarządem Dróg czyli administrujący drogą, z którą nowa trasa będzie się krzyżować, chwali projektantów za przyjęte w Kliszowie rozwiązanie skrzyżowania.
- Zgodnie ze specustawą drogową wnioskodawca, czyli PZDW, jest zobowiązany uzyskać opinie właściwego zarządu powiatu i o taką opinię wystąpił. Po zbadaniu dokumentacji, po wyjaśnieniach co do rozwiązań technicznych, zarząd powiatu podjął uchwałę o zaopiniowaniu pozytywnym tej inwestycji. Sama dokumentacja jest opracowywana przez firmę projektową o odpowiednim doświadczeniu, z odpowiednimi uprawnieniami projektowymi - wyjaśniał.
- Zgodnie z rozporządzeniem ministerialnym w sprawie warunków technicznych jakie powinny spełniać drogi, przepisy prawne dla takiego skrzyżowania nakazują wręcz budowę skrzyżowania skanalizowanego albo zwykłego. Projektant zastosował korzystniejszy wariant, skrzyżowania skanalizowanego. To skrzyżowanie z wysepkami rozdzielającymi pasy przynajmniej na jednym wlocie. Tutaj zastosowano je na czterech wlotach. Zaprojektowane zostały także dwa dodatkowe pasy dla samochodów zjeżdżających w lewo, dwie zatoki autobusowe z ciągami pieszymi, ekrany dźwiękochłonne. Wydaje mi się, że projektant zastosował maksimum dobrej woli i zaprojektował maksymalnie korzystne rozwiązanie dla takiego skrzyżowania: wojewódzkiej drogi klasy G i drogi powiatowej – argumentował Herda.
Sprawie kliszowskich apeli przygląda się także senator Władysław Ortyl, mocno wspierający budowę drogi do Połańca. Ta trasa ma być realizowana z dofinansowaniem Unii Europejskiej w ramach Programu Rozwoju Polski Wschodnie, który tworzył Ortyl za rządów PiS. - Trzeba wszystko zrobić by zabezpieczyć to skrzyżowanie. Nie jestem zwolennikiem ronda. Dla pieszych lepsze i bezpieczniejsze są światła. Nie podzielałbym zdania radnego Tymuły. Wielkiego ruchu także tam nie ma. Mieszkańców zawsze to będzie niepokoić, jednak tam konsultacje już były, koncepcje też były przedstawiane – zaznacza Ortyl.
Wszystko wskazuje więc na to, że kwestia przejścia nowej trasy przez Kliszów jest rozstrzygnięta. Nie będzie wiaduktu, nie będzie ronda. Będzie maksymalnie zabezpieczone skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną.
PC
Wszędzie na zachodzie Europy buduje się skrzyżowania z rondem, a w Polsce buduje się skrzyżowania dla analfabetycznych mas - tzn. jak zaświeci się zielone światło to jedź! Sygnalizacja świetlna nie upłynnia ruchu, wręcz go hamuje. Ronda są uważane za najbardziej bezpieczne rozwiązania skrzyżowań, są bezawaryjne i ekologiczne, bo nie wymagają poboru prądu! a czy nie w tym kierunku wszyscy powinniśmy zmierzać?! Przeciwnikom ronda polecam małą wycieczkę na zachód Europy - uczmy się od lepszych! bo póki co sami na własne życzenie robimy z siebie zaściankiem Europy.
Czy wy nie widzicie jak ludzie wsi byli wyzyskiwani przez szlachte a teraz przez europejskich najeźdzców zajmujących ciepłe posadki. A nasze dzieci zmuszane są do usługiwania im za marne pieniądze zamiast z szacunkiem wykonywać to czego nauczylił ich dziad i pradziad.Co z tą nasza ziemia jeśli nie ma jej za co uprawiać, i nie ma kto uprawiać.Może to są rzeczy ważniejsze a nawet bardzo ważne i nikt o tym nie mówi.